Dziś mamy pierwszy dzień wiosny 2013, a wraz z nią sezon odnawiającego się życia, przepysznych nowalijek prosto z ogrodu i oczywiście powrót ciepłej pogody a wraz z nią lżejsze ciuszki. Jupi! Wprawdzie jestem zadowolona z mojej puchówki i trykotów, grubych wełnianych swetrów i ciężkich buciorów, ale już najwyższy czas aby kwieciste sukienki wróciły do łask.
Wietrzenie szafy to oczywiście nie jedyna rzecz, o której myślimy wiosną. Nie, to jest zawsze pracowity sezon, pełen energii i wrodzonej chęci bycia produktywnym, tak aby pozbyć się zimowej pajęczyny z naszej duszy. Tak więc, to tylko, niektóre rzeczy, które wiosna ma dla nas w panach.
Cóż, nie zawsze te wczesne oznaki sezonu...
A za kilka dni będziemy świętować Wielkanoc z wszelkiego rodzaju jajkami, czekoladowymi zajączkami, kurczaczkami i cukrowymi barankami.
Przypadkowo w Poniedziałek wielkanocny w tym roku wypada Prima Aprilis.
(Nie jestem pierwsza do żartów, ale moje oko cieszy francuska prima aprilisowa pocztówka vintage.)
Marzec zazwyczaj oznacza koniec śniegu i początek ciepłej pogody.
Nie jest jeszcze na tyle ciepło by paradować w kostiumach kąpielowych ale taki bogato zdobiony kapelusz jak ten vintage, pochodzący z 1945 roku, jest jak najbardziej ok.
Poniższy obraz pochodzi z 1944 i przedstawia petenta w Urzędzie Skarbowym w Nowym Jorku.
Wszyscy wiemy, że w marcu jak w garncu. Aby dni nasączone deszczem były bardziej znośne warto zaopatrzyć się w kalosze.
Może takie jak te z 1952 roku?
Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście to teraz jest idealny czas aby odłożyć na bok na dzień lub dwa (lub jak długo trzeba) inne sprawy i zabrać się za wiosenne porządki.
To i ja łapię za miotłę i zabieram się za sprzątanie.
Buziaki
Cytrynowa B.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz